Nietypowe stany posiadania

Płótno i algorytm. Jak technologia zmienia zasady gry na polskim rynku sztuki?

poprzednim wpisie padła imponująca liczba – blisko 660 mln zł, które Polacy zainwestowali w sztukę i antyki w ciągu ostatniego roku. Najnowszy raport KPMG „Luksus w obliczu transformacji” (2025) sugeruje jednak, że ważniejsze od tego, ile wydajemy, staje się to, jak kupujemy i jak dbamy o zbiory.

Jako kolekcjonerzy starej daty moglibyśmy kręcić nosem na wszechobecną cyfryzację. Prawda jest jednak taka, że technologia stała się najlepszym przyjacielem pasjonata.

Aukcja w zasięgu kciuka

Raport wskazuje na postępującą profesjonalizację rynku – aż 403,8 mln zł obrotu aukcyjnego to w dużej mierze zasługa technologii. Coraz częściej licytujemy nie z czerwonego fotela w domu aukcyjnym, tylko z poziomu aplikacji w telefonie, siedząc w ogrodzie albo w podróży służbowej. Granice między rynkiem „lokalnym” a „globalnym” ostatecznie się zatarły – polscy kolekcjonerzy licytują dziś w Warszawie, Londynie i Nowym Jorku z tą samą łatwością, co napędza obroty i wyceny.

Cyfrowy „odcisk palca” dzieła sztuki

Jeden z ciekawszych wątków transformacji dotyczy dążenia do absolutnej transparentności. W świecie, gdzie wartość zależy od autentyczności, technologia przychodzi z odsieczą – blockchain i NFT, w formie cyfrowych certyfikatów autentyczności, powoli stają się standardem w dokumentowaniu provenance, a analiza spektralna i AI pomagają ekspertom potwierdzać autorstwo z precyzją, o jakiej dawni marszandzi mogli tylko marzyć. Dla posiadacza „nietypowego stanu posiadania” oznacza to jedno: kolekcja staje się bardziej płynna i łatwiejsza do zweryfikowania, co bezpośrednio podnosi jej wartość rynkową.

Ta transparentność ma jednak swoją drugą stronę, o której rzadko się mówi przy okazji entuzjastycznych artykułów o blockchainie. Cyfrowy certyfikat autentyczności jest tak dobry, jak dobre były dane wprowadzone w momencie jego tworzenia – a to oznacza, że rola rzetelnego rzeczoznawcy wcale nie znika, tylko przesuwa się na wcześniejszy etap procesu. Technologia nie zastępuje eksperta, ona weryfikuje i utrwala jego pracę. Dla nas jako ubezpieczyciela to istotne rozróżnienie: cyfrowy certyfikat ułatwia wycenę przy zawieraniu polisy, ale nie zwalnia nikogo z konieczności rzetelnej oceny stanu i pochodzenia obiektu..

Od czujników do danych

Transformacja luksusu dotyka też nas, ubezpieczycieli. Widzimy, jak technologia zmienia ubezpieczenia z reakcyjnych na prewencyjne – zamożni Polacy coraz częściej inwestują w inteligentne systemy zarządzania domem. Obrazy, zegarki czy rzadkie karty są dziś chronione przez czujniki wilgotności, temperatury i dymu, które raportują stan otoczenia w czasie rzeczywistym. Ubezpieczenie przestaje być tylko polisą na wypadek szkody – staje się elementem zaawansowanego systemu opieki nad dziełem, minimalizującym ryzyko, zanim cokolwiek się wydarzy.

W dobie transformacji luksus to nie tylko posiadanie – to przede wszystkim wiedza o tym, co się posiada. Cyfrowe inwentaryzacje, wyceny oparte na globalnych danych i technologiczne systemy zabezpieczeń stają się nową normą. W MGZ Gama łączymy tę nowoczesność z tradycyjnym standardem Lloyd’s. Bo choć algorytmy pomagają wyceniać i chronić, na końcu wciąż chodzi o ten sam dreszcz emocji, gdy patrzysz na swoje ulubione dzieło.


Źródło danych:

  • Raport KPMG „Rynek dóbr luksusowych w Polsce. Luksus w obliczu transformacji”, Edycja XVI, grudzień 2025.

KONTAKT

Zabezpiecz to, co naprawdę ma wartość

Skontaktuj się z nami, a przygotujemy dla Ciebie dopasowaną ofertę ubezpieczenia, opartą na najwyższych standardach i wieloletnim doświadczeniu.

WYPEŁNIJ FORMULARZ

Wysyłając wiadomość potwierdzam, że zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych zgodnie z Polityką prywatności i Cookies.