Nietypowe stany posiadania

Jak ubezpieczyć ducha rock’n’rolla? Lekcja z historycznej aukcji DESA Unicum

Wrześniowy wieczór w Warszawie. Pierwsza w Polsce aukcja poświęcona wyłącznie gitarom elektrycznym. Na scenie kolekcja Jana Borysewicza – kilkadziesiąt instrumentów, które widziały wszystko: od dymu na stadionowych koncertach Lady Pank, po intymną ciszę studiów nagraniowych. Czerwony Fender Stratocaster (Lone Star) z odciśniętą łapką osiągnął cenę 250 000 złotych, a cała kolekcja przekroczyła wartość 1,3 miliona. Świat ubezpieczeń musiał zrewidować swoje definicje.

Niedługo po tym wydarzeniu odebraliśmy telefon. Jeden z nabywców, szczęśliwy właściciel instrumentu o potężnym provenance, zadał pytanie, które jest kluczem do naszej pracy: „Mam w rękach kawałek historii polskiego rocka. Chciałbym go chronić, żeby nie stracił swojej duszy”.

Gdy instrument staje się dziełem sztuki

Dla przeciętnego ubezpieczyciela gitara to sprzęt muzyczny wyceniany na podstawie rocznika, marki i stanu technicznego. Instrument z kolekcji Jana Borysewicza wymyka się tym ramom – to trochę jak próba wyceny pędzla Picassa według ceny włosia i drewna. Kiedy właściciel jednej z tych gitar zwrócił się do nas, wiedzieliśmy, że nie szuka standardowej polisy domowej. W zwykłym ubezpieczeniu mienia klient w razie nieszczęścia otrzymałby kwotę pozwalającą na zakup podobnego modelu ze sklepu. A przecież żadna inna gitara nie grała na scenie utworów Lady Pank na oczach tysięcy ludzi.

Jak ubezpieczamy legendy

Proces ubezpieczania „ducha rock’n’rolla” opieramy na kilku zasadach, które zastosowaliśmy również w tym przypadku. Bazą jest Agreed Value – jako punkt wyjścia przyjmujemy wynik aukcyjny DESA Unicum, realną, rynkową cenę, jaką kolekcjonerzy są gotowi zapłacić za ten konkretny egzemplarz. Bez amortyzacji, bez tabelarycznych spadków wartości. Rozumiemy też, że wartość takiego instrumentu drzemie w jego historii, dlatego chronimy nie tylko fizyczną strukturę – drewno, progi, przetworniki – ale przede wszystkim wartość kolekcjonerską wynikającą z faktu, że gitara należała do mistrza.

Osobna kwestia to ryzyko „w użyciu”. Kolekcjonerzy takich instrumentów dzielą się na tych, którzy trzymają je w gablocie, i tych, którzy chcą na nich grać – nasza polisa akceptuje oba scenariusze. Bo co to za duch rocka, który nigdy nie wybrzmi we wzmacniaczu?

Nasz klient nie kupił przedmiotu. Kupił marzenie o brzmieniu, które towarzyszyło mu od młodości. My z kolei nie sprzedaliśmy mu papieru – daliśmy pewność, że jeśli kiedykolwiek dojdzie do uszkodzenia, czy to w transporcie, czy podczas domowego grania, zajmiemy się tym z taką samą atencją, z jaką DESA podchodziła do katalogowania tej kolekcji.

Aukcja kolekcji Jana Borysewicza pokazała, że polski rynek Alternative Assets dojrzewa. Gitary, klocki LEGO, rzadkie zegarki – to wszystko nasze współczesne skarby. A my w MGZ Gama udowadniamy, że potrafimy ubezpieczyć nawet najbardziej ulotną wartość: pasję zamkniętą w sześciu strunach.

KONTAKT

Zabezpiecz to, co naprawdę ma wartość

Skontaktuj się z nami, a przygotujemy dla Ciebie dopasowaną ofertę ubezpieczenia, opartą na najwyższych standardach i wieloletnim doświadczeniu.

WYPEŁNIJ FORMULARZ

Wysyłając wiadomość potwierdzam, że zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych zgodnie z Polityką prywatności i Cookies.